6/15/2011

środa

owsianka (płatki owsiane, otręby pszenne i żytnie) z mlekiem, rozmiażdżonym bananem, czereśniami, poziomkami, brzoskwinią, truskawką i orzeszkami sojowymi
oatmeal (rolled oats, wheat and rye bran) with milk, smashed banana, sweet cheeries, wild strawberries, peach, strawberry and soy nuts

6 komentarzy:

  1. Ile owoców! *_*
    Nigdy nie jadłam takich orzeszków, w sumie pierwszy raz je widzę. :D Jestem zakochana w pistacjach, ale chyba czas spróbowac czegoś innego. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja mam jakieś orzeszki sojowe, ale takie jakieś drobne, raczej do pochrupania. a poziomki mi się marzą! kupiłaś je czy z własnego ogródka?

    OdpowiedzUsuń
  3. Orzeszki sojowe można kupić w sklepie ze zdrową żywnością :) Ja je raz kupiłam, a teraz robię sama: wg. tego przepisu: klik , wychodzą identyczne.
    Za to nigdy nie widziałam drobniejszych orzeszków, te są wielkości orzeszków ziemnych tylko bardziej okrągłe :)

    Poziomki z ogródka.. dla tego smaku opłaca się przeszukiwać niskie krzaczki <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale owocowo... Poziomki <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zmieniłam adres bloga, teraz jest verysweetmorning.blogspot.com . Zaczęłam kombinować z ustawieniami konta google i coś chyba coś przekombinowałam. :P Więc dodaję Cię jeszcze raz do obserwowanych, no i odpisuje tutaj dlatego. :)

    To ja w nieograniczonych ilościach mogę pić mleko. Szczególnie jak jestem na coś zła, to biorę sobie karton i piję cały. :P Ooo, i jeszcze arbuzy. Zazwyczaj poprzestaje na ćwiartce, ale tylko dlatego, że więcej fizycznie się nie da, choć bym chciała. :P

    To ja się studiów nie mogę doczekać, bo lubię zmiany. ^^ A jeśli będę studiować skandynawistykę, to zmiana będzie zasadnicza, bo przeprowadzę się z jednego końca Polski na drugi. :P

    Aaa to szkoda, ze nie ma norweskiego. :< Ale fińskiego spróbuję sobie poszukać w takim razie. :D Najpierw chomikuj, torrentów nigdy nie umiałam obsługiwać xD A Ty masz kupiony czy ściągany? :)

    To ja doszłam do wniosku, że coś ze mną nie tak po przeczytaniu książki "Dieta (nie)życia". I niby ta książka ma otwierać oczy, jak to sama autorka napisała, ale tak naprawdę to ta książka spowodowała, że zaczęłam traktować jako chorobę coś, co w sumie mi nie przeszkadza, ani nie jest niezdrowe. Tzn. to chyba nic złego, że lubię jak moje śniadanie ładnie wygląda, albo że nie jem chipsów ^^ Albo że lubię wstawać z myślą o dobrym śniadaniu lub wracać do szkoły z myślą, że zaraz będzie dobry obiad. ^^ Wyrzuty sumienia czasem mam, ale to jak naprawdę czegoś tłustego i kalorycznego duużo więcej zjem. A tak to po prostu bawi mnie jedzenie i poprawia humor :D

    Znowu się rozpisałam ^^

    OdpowiedzUsuń